Choc lubie przyrode i wciaz cos podziwiam , poniekad moj zachwyt wynika stad ze mam grzadki i kwietniki kolo domu czyli wypada bym podziwiala swa wlasna robote, to nie jestem z tych co zachwycaja sie kazda trawka czy kwiotkiem i fotografuja, fotografuja.
Mieszkam w tym miescie 9 lat, zreszta w tym stanie o wiele dluzej wiec powinnam juz jego przyrode znac na pamiec i wydaje mi sie ze znam, wiem kiedy co kwitnie i jak wyglada - tymczasem kwiaty tego drzewa mnie zastanowily bo cos mi przypomnialy.....
Przygladam sie blizej - toz to kasztan!!!!!!!
Jak to sie stalo ze drzewo widuje tyle lat a nie zauwazylam tego faktu? Tym bardziej ze nieraz wspominam polskie kasztany bo lubialam gdy kwitly. Mam je tu pod reka a nie zauwazylam.
W USA nazywaja sie "konskie orzechy" i sa popularne na polnocy kraju, gdzie to klimat bardziej umiarkowany. Zreszta to samo z bzem - u nas niemal nie ma, zbyt goraco dla bzow, slonce zbyt silne.
Wiec , jak rzadko kiedy, sfotografowalam ten kasztan tym bardziej ze jak widac tu wystepuje w kolorze rozowym. Pozniej, pod jesien , musze pamietac sprawdzic jak wygladaja jego owoce bo narazie nie mam pojecia.
I przy okazji zrobilam zdjecie rozom bo choc takie popularne, rosna na kazdym kroku tak jak azalie to fajno i radosnie wygladaly.
Dobrego weekendu!




U mnie wczoraj zauważyłam pierwszy kwitnący różowo kasztan. Bardzo lubię kwitnące kasztany a zwłaszcza te kwitnące różowo. Wyglądają prześlicznie! A róże jeszcze nie zakwitły. W pobliskim parku jest sporo kasztanów, ale tylko dwa stare kasztanowce kwitną na różowo. A to drzewko, o którym piszę jest jeszcze młode i "mieszka" niedaleko mnie, na przydomowym trawniku.Tu na przydomowych trawnikach w ogóle jest wiele krzewów i małych drzewek. Dzięki temu jest sporo skrzydlatej braci, w tym ogromna ilość kosów, które teraz dają piękne koncerty. I jak rok długi ptaki są dokarmiane, bo ta ilość zieleni nie zapewniłaby im pewnie dostatku pożywienia w czasie lęgów.
OdpowiedzUsuńPiękne te krzewy różane i bardzo zdrowo wyglądają.
Miłej reszty weekendu;)
Mowisz mi ze o tych rozowych kasztanach dowiaduje sie jak ta zona - ostatnia - ze istnieja od zawsze?
UsuńTak bylo bo te drzewa kolo sklepu istnieja odkad tam chodze a nigdy nie zwrocilam uwagi. Jakie sa ich kasztany?
To wynika z tego co pisze nizej Marigold - gdy sie mieszka w takim poltropikalnym klimacie, w cudnej przyrodzie, to z czasem czlowiekowi robi sie normalka i nie dostrzega szczegolow. Mialam okres szoku na poczatku emigracji ale to bylo 35 lat temu. W dodatku poznalam klimaty USA jezdzac wzdluz i wszerz wiec widzialam roznorakie + florydzki to moj drugi dom. Wiec zrobilo mi sie tak ze widze las a nie widze poszczegolnych drzew.
Roze kwitna nam juz caly miesiac. Czasem gdy mamy lagodna "zime" to narcyze kwitna nam w styczniu. Wiec widzisz jak to latwo nam nie zwrocic uwagi na niejeden cud przyrody. Poza tym wiele kwitnie jedynie na wiosne co tez pomaga niedostrzezeniu.
Pozdrawiam.
Drzewo kasztanowe piekne, teraz tez gdybym gdzies zobaczyla to bym sie zachwycila.
OdpowiedzUsuńOd dziecka wychowywalam sie wsrod zieleni, ogrod ogromny pelen zieleni, roznych owocowych drzew, granice ogrodu wysadzone bzami, jasminem, jarzebina, drzewa orzechowe, w ogole cale miasteczko w drzewach, wiec tez tak mam ze malo zachwytow, bo zawsze byla przyroda wokol, wiec stalo sie to takie normalne, oczywiste. Bardzo ogolnie kocham zielen drzew, krzewow, przeroznych roslin, ale malo wnikam co to jest i zupelnie nigdy mi nie zalezalo zeby fotografowac.
Domy i ogrody mam dopiero od czasu przeniesienia sie do USA, od 35 lat, ale zawsze marzyl mi sie dom i ogrod. Teraz nie tylko mam ale mieszkam w poltropikalnym klimacie wiec bujna i piekna przyroda jest codziennoscia. Slusznie piszesz ze jak sie ma na codzien to jest czyms normalnym i nie zachwycamy sie kazda trawka jak inni ludzie. Jedynie na grzadkach dostrzegam szczegoly no bo to moje wypociny i chce by dobrze wygladaly. Kocham obfite w zielen krajobrazy, wode, gorki mniejsze i wyzsze, nie lubie piasku, kaktusow, pustki, kamieni i pylu i goraca czyli nigdy nie moglabym mieszkac w Arizonie czy Nevadzie. Nawet Texas, moj sasiad, nie podoba mi sie. Lubie Oregon i obie Karoliny, stan New York, Vermont.
OdpowiedzUsuńGdybym mieszkala w Australi to musialabym sie trzymac caly czas wybrzezy.
Moje miasto jest tak bardzo zielone i kwieciste ze europejczycy byliby tym oszolomieni. Ja jedynie fotografuje jesli moge uzyc do bloga i zaraz je wyrzucam. Jakos nie widze sensu w trzymaniu tylu zdjec.
Dobrego weekendu, marigold.
Piękne kasztanowce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Do dzis nie moge pojac ze byly kolo mnie tyle lat a nie zwrocilam uwagi.
OdpowiedzUsuńUsciski, Karolino.
Odkad zaczelam fotografowac, patrze na swiat zupelnie inaczej, wylapuje dobre swiatlo, ciekawe motywy, robaczki i ladne kwiatki. Wszystko to, na co kiedys zupelnie nie zwracalam uwagi, to po prostu bylo i nie widzialam nic nadzwyczajnego w chmurach na niebie, lisciach na galeziach i kwiatach w trawie. Teraz we wszystkim dostrzegam potencjal, a im starsza jestem, tym bardziej zachwyca mnie natura.
OdpowiedzUsuńNie moge powiedziec ze bylo mi obojetne, zawsze podziwialam ale sezony, zmiany przyrody przyjmowalam tak jak fakt ze po dniu jest noc i znow sie powtorzy. Teraz wiecej fotografuje czyli moze i dostrzegam ale jedynie na potrzeby blogowe. I po uzyciu wyrzucam. Poza tym moja przyroda tak roznorodna i bogata i na kazdym kroku ze czlowiek sie przyzwyczail i juz nie szokuje.
OdpowiedzUsuńCzyzbys wrocila do siebie? Wspaniale bo Cie nam brakowalo.
Od jutra jestem sama, hura.
Mi się podoba każde drzewo które rozkwita, lubię patrzeć jak przyroda budzi się do życia :>
OdpowiedzUsuńTu gdzie mieszkam tez wiosna jest najpiekniejszym sezonem, ponadto z umiarkowana temperatura wiec tym bardziej docenianym. Nie ma jak pierwsza, najswiezsza zielen a potrafi miec wiele odcieni, kwiaty na kazdym kroku..... Teraz szaleja azalie - cudne. Chyba w poprzednim poscie dolaczylam zdjecie takiej jednej bo zaslugiwala na pokaz a w dodatku biala.
UsuńSerpentyno, nigdy przedtem nie widzialam rozowych kasztanow, albo moze nie zwrocilam uwagi.
OdpowiedzUsuńA czy to nie sa przypadkiem chestnuts czyli te jadalne kasztany?
Te niejadalne nazywaja sie conckers, czyli takie jakie znam z Polski i one zawsze kwitly na bialo.
W zeszlym roku po raz pierwszy jadlam te jadalne kasztany, pieczone z maslem –
smakuja troszke jak takie leciutko slodkawe ziemniaczki pomieszane z orzeszkiem.
Przywiezli je i zasadzili tutaj w Anglii Rzymianie – ponoc byly bardzo waznym skladnikiem ich pozywienia.
Jak bedzie pora zbiorow – zrobisz im zdjecie ? Wtedy bedzie wiadomo.:)
Pierwszy raz widze te rozowe wiec nie znam szczegolow. Ale jesli czytalas pierwszy komentarz to tam Anabell pisze ze je od dawna zna z widzenia czyli sa popularne.
OdpowiedzUsuńKasztanowce maja tu kilka nazw: horse chestnut o ktorym wspomnialam, conker, chestnut. Ktora nazwe nosi ten rozowy nie mam pojecia i zbytnio sie nie dopytuje. Prawde mowiac nie znam nazw polowy tego co mi rosnie na grzadkach :)
Wiem ze kiedys byly popularne pieczone kasztany, sprzedawano je po ulicach a ktory to byl gatunek to nie wiem.
Postaram sie pamietac by na jesieni zwrocic uwage na ich kasztany.
Koło mojego domu, w Warszawie, rosną piękne kasztanowce kwitnące na różowo. Kasztany są takie same jak te z drzew kwitnących na biało. Pozdrawiam!
UsuńDziekuje Krystynko za wyjasnienie - teraz, nawet jak zapomne na jesieni sprawdzic to bez zalu bo dzieki Tobie wiem jakie kasztany rodzi to drzewo.
UsuńSerpentyno, zaciekawily mnie te horse chestnuts i doczytalam, ze sa te trujace, niejadalne.
OdpowiedzUsuńTu w UK rozroznia sie po prostu chestnuts (jadalne) i conkers (niejadalne).
"The toxic, inedible chestnut, also called the horse chestnut, has a husk that is much smoother, with only a few warts."
Krystynka, dziekuje za wyjasnienie - czyli kolor kwiatow nie zalezy od tego czy to trujacy czy jadalny kasztan, byc moze ma to zwiazek z rodzajem gleby, na ktorej rosna. Wiele roslin zmienia kolor w zaleznosci od gleby kwasnej badz zasadowej ( jak np.hortensje).
U mnie ciekawa rzecz zdarzyla sie z roza. Mam jeden krzaczek i jest to roza, ktora kwitnie na jasnorozowo. Taki delikatny pastel. 2 lata temu na jesieni zakwitla jeszcze raz - i wydala na swiat jeden, doslownie jeden kwiat, ale za to jaki piekny. Byl koloru glebokiej purpury, taki gleboki ciemny roz. Byl piekny. Zupelnie zglupialam wtedy - jak to mozliwe?
Nie ma pojecia, ale natura ma swoje tajemnice. Szkoda, ze wiecej juz tak nie zakwitla - ten kolor byl cudny. Teraz znowu kwitnie na pastelowo. A nic a nic z ziemia nie robilam.
Rzeczywiscie roiza zrobila Ci fajnego figla. Z pewnoscia mialo to cos wsplonego z kwasnoscia gleby bo nie ma innego wytlumaczenia. Slyszalas moze o kwasnych deszczach? Moze akurat taki spadl i spowodowal krotka zmiane ph ziemi?
OdpowiedzUsuńZawsze myslalam ze konskie orzechy nazywaja sie tak bo je jedza konie a dzieki Tobie dowiaduje sie ze sa niejadalne. Wobec tego zostalo sadzic ze rozmiar orzechow dal im taka nazwe.
Jak by nie bylo to bialych tutaj nie widuje i pewnie dlatego odkrywajac ten rozowy bardzo sie ucieszylam.
A jeszcze bardziej chcialabym widywac bzy a tych takze tu nie ma z powodu zbyt duzego goraca. Ludzie musieliby nauczyc sie sadzic je na wschodniej czesci ogrodow. Podobnie z piwoniami - kiepsko tu sie chowaja bo zbyt dla nich goraco. Mamy tutaj krzew nazywajacy sie Myrtle i on do zludzenia przypomina bez ale tylko przypomina i nie pachnie.
Serpentyno masz racje. Dawno temu kasztany byly dawane koniom jako lekarstwo na kaszel. Stad wziela sie ta nazwa. W jezyku niemieckim rowniez mowi sie "konski kasztan" Rosskastanie (Ross-kon). Kasztanowce i kasztany jadalne nie sa botanicznie spokrewnione. Maja tylko podobne owoce. Milego dnia
OdpowiedzUsuńKinga
Nie mialam pojecia o tych faktach wiec dziekuje za wyjasnienie. Z pewnoscia niejedna roslina ma ciekawa "osobowosc" ale tego nie znamy. Z reguly spojrze, zachwyce sie albo nie i ide dalej bez wchodzenia w szczegoly.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mocno.