11 lutego 2026

DOOKOLA SWIATA W 8 MINUT

Do swej dawnej rutyny blogowej wprowadzilam zmiany polegajace na tym by sobie ograniczyc czas spedzany przy komputerze. Nigdy nie bylam osoba przyklejona do niego traktujac go jako pozyteczne narzedzie do spraw administracyjno-finansowych, zrodlo informacji wydarzen politycznych ale ta czesc nie zajmuje mi duzo czasu jako ze czesto wystarcza mi rzucenie okiem na informacje bez szperania po calym Internecie, zlodzieju czasu.

  Obecnie, jako ze nie mam wlaczonej funkcji zawiadamiania mnie o swiezych wpisach znajomych blogowiczow robie tak ze kazdego poranka zagladam tylko w kilka, nastepnego w inna grupe co powoduje ze w trzy poranki udaje mi sie sprawdzic wszystkie regularnie odwiedzane.



 Zaraz w pierwszy dzien zastosowania tej metody zauwazylam ze dzieki niej udalo mi sie zwiedzic swiat w 8 minut co pobija rekord pana Phileasa Fogg, bohatera ksiazki " W 80 dni dookola swiata".



 Po kolei odwiedzilam Australie, Niemcy, Luxemburg, Belgie, Polske, Kanade, Ekwador, Irlandie i USA. W odwiedzanych blogach nie ma np. Japonii czy Wloch ale i tak daje mi okazje do dosc rozleglego przelecenia sie dookola globusa. Nie kazdy odwiedzony blog ma nowy wpis do przeczytania wiec czesto wystarczy tylko zerknac i przejsc do nastepnego.



Cieszac sie z faktu ze pobilam rekord pana Fogga i szukajac zdjecia obrazujecego ksiazke o jego podrozy przy okazji przegladnelam bibliografie Jules Verne co mi uswiadomilo ze jest bardzo obszerna a ja znam z niej pewnie tylko 3 albo 4 ksiazki.



 Nawiasem mowiac jego ksiazki bedac fikcja sa pelne zupelnie proroczych wynalazkow, sa takze przyjemne w czytaniu i kto wie czy nie pokusze sie na przeczytanie tych nie znanych mi z mlodosci.

2 komentarze:

  1. Wiesz- odkąd zostałam sama działam na zasadzie - jedyne co muszę to brać leki by nie spowodować u siebie jakiegoś kryzysu zdrowotnego, a reszta- robię to na co mam w danej chwili czy też danego dnia ochotę. I to się świetnie u mnie sprawdza. Po latach rannego zastanawiania się po obudzeniu co muszę i w jakiej kolejności zrobić budzę się rano i sama sobie zadaję pytanie czy już chcę wstać, czy może jeszcze w ciepełku pobyć a może trochę pomarzyć? Bardzo, naprawdę bardzo cenię fakt, że już niczego nie muszę i mogę robić to na co danego dnia mam ochotę. I każdemu takiego luzu życzę, zwłaszcza tym, którzy całe życie na nic nie mieli czasu bo byli uwięzieni w różnych obowiązkach. U nie jest aktualnie bliżej nieokreślona pora roku, choć wg kalendarza to zima, ale dziś np, padała drobniutka mżawka złożona z deszczu i....śniegu. Na termometrze 0 stopni, odczuwalna temperatura to -3. Już mam dość tej zimy, brak mi słońca i prawdziwego ciepła, liści na drzewach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po smierci meza i likwidacji dawnego domu tez moje zycie bardzo sie wyczyscilo z wielu obowiazkow, niemniej zawsze sa jakies, obojetnie gdzie sie mieszka i czy sie jest na emeryturze.
    Mieszkanie wypada trzymac w czystosci, pranie miec wyprane, swa kosmetologie zrobiona na biezaco, zakupy, biblioteka, nie mowiac ze posiadanie kota tez dodaje zajec. Poza tym duza czesc weekendow spedzam z corka i zieciem wiec te dwa dni jakby byly nie moje tylko wspolne.
    Chociaz jestem emerytka to nie mam dni w ktorych nic nie robie, kazdy jeden mam czyms wypelniony , nigdy sie nie nudze a najszczesliwsza jestem majac fajna ksiazke do czytania.
    Zawsze mialam tak ze przekladalam czytanie ponad komputer a ostatnio obcielam jeszcze bardziej bywanie na nim. Jakos wole zyc naturalnym zyciem, przezywac to co kazdy dzien przynosi, zamiast sztucznym, nie moim tylko wirtualnym.
    W tym wszystkim podoba mi sie ze moge jeszcze mieszkac samodzielnie, decydowac samodzielnie o wielu sprawach, ze kocham moj apartament i mam kolo siebie ukochana "osobke" , Belle.

    OdpowiedzUsuń