Moj dom nie ma zywych kwiatow a przez to ze moja kicia Bella by w nich grzebala i nawet podgryzywala ale zdarzylo sie iz mam jeden bo otrzymany od corki z okazji zeszlorocznych urodzin - orchidee.
Ona oczywiscie po jakims czasie zrzucila kwiaty i wpadla w stan uspienia a z informacji o jej pielegnacji wyczytalam ze nastepnych kwiatow moge sie spodziewac za jakies 6-8 miesiecy.
Czekalam wiec a w miedzyczasie pielegnowalam ja wedlug instrukcji. I doczekalam sie widzac jak w swoim czasie zaczely jej wyrastac kwiatowe lodygi, pozniej peki z poczatku miniaturowe ale rosnace i w koncu w tym tygodniu ten najbardziej dojrzaly pak sie rozwinal w piekny kwiat.
A ja co chwile nan spozieram i podziwiam widzac jak nawet w ciagu jednego dnia sie zmienia bardziej sie otwierajac, platki dostajac wieksze - zupelnie jak motyle po wykluciu rozprostywujace swe skrzydla. Ma duzo innych pekow ale te sa jeszcze nie gotowe do rozkwitniecia.
A zdjecia kwiatu wysylam do kogo sie da, lacznie z Wami, pewnie zanudzajac faktem ale co mi tam....


Piękna jest - no właśnie orchidea wymaga w hodowli wiele cierpliwości, ale są też jej takie odmiany, które potrzebują "na okrągło" wilgotnego powietrza i niestety wtedy w domu bardzo krótko cieszą oczy.
OdpowiedzUsuńDziekuje Anabell.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie cieszy kwitnaca orchidea ktora ma wiele pekow do rozkwitniecia ale narazie tylko jeden sie otworzyl.
Jak sie miewaja Twe avocado? Nadal ladnie rosna?