26 kwietnia 2026

O TYM JAK PRALNIA SIE NIE POPISALA

Dluga historia ale postaram sie opisac krotko :

 przeprowadzajac sie po smierci meza na Floryde poza ogolna selekcja rzeczy do zabrania musialam rowniez wybrac ubrania i buty co bylo sztuka - bo ciezko z tysiaca rzeczy porzadnych i ulubionych wziac tylko drobna czesc w dodatku kierujac sie florydzkim klimatem no i faktem ze w nowym lokum nie bede miec sporego miejsca na ich trzymanie.

 Selekcjonujac suknie i spodniumy ktorych mam kilka wybralam te najukochansze, najlepiej lezace na mnie i stosowne na mniej czy bardziej huczne okazje. Niedawno chcialam zalozyc z okazji urodzin znajomych osob - moich blizniakow - suknie ktorej jeszcze tu nie nosilam, czyli nie byla uzywana ponad dwa lata, patrze a ona ma na tylnej czesci brazowa plame sporej wielkosci. Odlozylam do prania postanawiajac ubrac spodnium. Sciagam z wieszaka a ono tez ma podobna plame. Bardzo mnie zastanowilo skad sie te plamy wziely wiedzac ze gdy jeszcze mieszkalam w dawnym miejscu nie bylo ich?

 Obie rzeczy moczylam przez noc widzac po wodzie ze odrobina plam zeszla ale wiekszosc zostala wiec pralam i pralam recznie ale nic to nie dalo - plamy nie zeszly.



 Wysuszylam i zanioslam do pralni chemicznej gdzie to pani rzucila na nie okiem i uprzedzila ze raczej nie dadza rady wyczyscic. I tak sie stalo - oddali mi nadal zaplamione a i tak musialam zaplacic prawie 40 $.

 Moze was zaskoczy i nawet rozsmieszy ale powiem ze bardzo mnie zasmucilo to iz suknia i spodnium jest do wyrzucenia. Wszystko mi sie w nich podobalo, poza tym bylo odpowiednie na tutejszy klimat, leciutkie i mile w dotyku, mozna je bylo odpowiednio zwinac i wlozyc do kieszeni bo z tak delikatnego materialu byly uszyte pochodzac z tej samej firmy. Moj zal byl tak ogromny ze wzielam sie za penetrowanie internetu by odszukac takie same choc bez duzej nadziei jako ze te splamione byly kupione 8-10 lat temu.

 I stal sie cud - znalazlam obie rzeczy w tym suknia byla oznaczona jako ostatnia na skladzie i akurat w moim rozmiarze. Az mi trudno bylo uwierzyc w takie "szczescie". Oczywiscie obie rzeczy zamowilam i przyjda za tydzien.

 Jednak nadal mnie gnebily te poplamione - jak to sie stalo i czym? Przeciez w starym miejscu byly czyste! Doszlam do konkluzji ze stalo sie w czasie przewozu samochodem przeprowadzkowym. Czesc ubiorow, takich ktore nie trzeba bylo przewozic w specjalnych pudlach z wieszakami sama poskladalam i umiescilam w pudlach co mialo mi oszczedzic kosztu przeprowadzki, czyli te suknie lezaly w pudlach. Samochod przeprowadzkowy mial w swej podrozy z Arkansas na Floryde nieprzewidziany jednodniowy postoj bo sie zepsul i musiano zmienic na inny wiec moglo sie stac wtedy bo chyba padalo co bylo widac po podmoknietych pudlach i to zrobilo te plamy? Nigdy nie dowiem sie prawdy ale to jedyne wytlumaczenie.

 Wczoraj, mimo iz mam suknie odkupione tak mnie te poplamione gnebily ze przed snem wymyslilam sposob na wyczyszczenie plam na ile sie da. Co zrobilam - wykorzystujac fakt iz wzor na obu byl w drobne paseczki i prostokaciki lekko wystajace z calosci i na nich te plamy byly skupione wzialam odrobine wybielacza czyli srodka opartego na chlorze, nie majac w domu pisaka-wybielacza maczalam w nim patyczek do uszu i ostroznie pocieralam te wystajace poplamione biale paseczki tak by reszty materialu nie odbarwic. I wiecie co ? Wyczyscilo sie!!!!! Oczywiscie gdy sie spojrzy na te miejsca przez lupe to widac roznice ale z odleglosci nie.



 Pokazuje jedna suknie PRZED i PO by sie pochwalic mym genialnym pomyslem czyszczenia chemicznego. Zdjecie telefoniczne wylapalo zbyt wyraznie odbarwienie, w rzeczywistosci jest bledsze, niemal nie odznaczajace sie.Telefon rowniez zagmatwal odcien kolorow - 3 zdjecia a 3 rozne odcienie tego samego, pewnie w zaleznosci jak sie telefon trzyma. Najprawdziwszy jest ten na zdjeciu nr 2.

 Moglabym nosic no ale skoro zamowilam nowe to za pozno. Bede uzywac tych ktore nadejda a stare jako ze sa nadajace sie do uzytku zawioze do sklepu uzywanych rzeczy. 

 I zastanawiam sie czy nie pojsc do pralni i im pokazac moje dzielo? Oni oczywiscie nie mogliby wyprac sukien w wybielaczu bo caly kolor by zeszedl ale moze bym ich czegos nauczyla?

 Tak mnie misterne czyszczenie wyczerpalo ze po nim , by zrekompensowac utracona energie, zjadlam taki deser - Cream Brulee ze sklepu Aldi. On ma przyczepiony do siebie specjalny cukier do przytopienia ale go nie lubie wiec dla ozdoby polalam sokiem malinowym i dwoma czeresniami maraschino.


 

To nie wszystko bo rowniez naprawilam sobie oko!

 Od jakiegos czasu cos mnie w prawe uwieralo, w samym zewnetrznym kaciku, draznilo i powodowalo lzawienie. Nie widzialam zadnej usterki na powiece wiec stwierdzilam ze musze isc do okulisty bo pewnie cos przyniesionego wiatrem wbilo mi sie w oko. W koncu patrze w lusterko powiekszajace i okazalo sie ze wyrosla mi "dzika" rzesa i ona jest sprawca bo nie dosc ze wyklula sie nietypowo bo na brzegu powieki od strony oka to jakos krzywo, w strone galki  ocznej rysujac po niej. Wzielam pincete i choc nie bylo latwo wyrwalam ja zarazem wyrywajac 3 inne, dobre, co jest straszna strata ale oko naprawione, nic mnie nie drazni, nie drapie, nie lzawi.

 Doszlam do wniosku ze skoro tak dobrze idzie mi "majsterkowanie" czas poznac mechanike samochodowa i samej dlubac w aucie zamiast placic krocie fachowcom 😆

4 komentarze:

  1. Z tą mechaniką samochodową to może jednak lepiej nie kombinuj - trzeba nie tylko dobrze się na tym znać ale i często dysponować niezłą siłą przy dokręcaniu, żeby potem nagle w trudniejszych warunkach nie zgubić którejś z części. Nie wiem jak tu, ale w Polsce większość tych mechaników samochodowych w naprawdę dobrych warsztatach to "dłubaniem w częściach samochodu" zajmowali się od dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego tez stwierdzenie o tej samochodowej mechanice zakonczylam rozesmiana buzia - jako nierealne. Nie myslalam ze ktos przyjmie to na serio.
    Niemniej sa rzeczy zwiazane z autem ktore moge sama zrobic - wymienic akumulator, napompowac kola, wiem gdzie sie wlewa plyn do szyb, wymienic wycieraczki a takze udaje mi sie uslyszec w nim cos nadzwyczajnego mowiace ze nalezy pojsc do warsztatu by sprawdzic przyczyne. A to wszystko poza myciem i odkurzaniem. Odkad dostalam garaz (za 200 $ miesiecznie) moge myc i odkurzac rzadziej.
    Podobnie mam z komputerem : bedac laikiem umie naprawic drobne dolegliwosci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sprytnie sobie poradzilas z tymi plamami, gratulacje👌 Osobiscie nigdy nie pakuje ubran w pudla ( w domysle kartonowe), zawsze albo w pojemniki plastikowe, albo po prostu w duze grube plastikowe worki, wtedy mam pewnosc , ze nawet jak zamokna, to nic sie nie stanie. W samochodzie, czy w podczas przewozu zawsze cos sie moze wylac, rozlac, nakapac itp. A karton wchlania kazda wilgoc. No, ale juz po klopocie, fajnie ze udalo ci sie znalezc dokladnie takie same ubrania i wymienic na nowe. Jak sie ma ulubiona rzecz, ktora sie chetnie nosi, to jej strata bylaby nie do odzalowania. Sama lapie sie na tym, ze szafy pekaja w szwach, a ja nosze pare ulubionych sztuk odziezy na okraglo ...😉 Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. To tak jak ja - nie brakuje mi odziezy na kazda okazje, nie brakuje mi takiej kolo domu a chodze wciaz w tym samym. Zreszta odwiedzajac sklep spozywczy czy biblioteke byloby smiesznym stroic sie wiec ta czesc ubran okazyjnych czy wieczorowych jest rzadko uzywana. Buty tez - wciaz nosze te najwygodniejsze co najwyzej wozac ze soba "sukienkowe" by zmienic gdy jestem na miejscu okazji.

    OdpowiedzUsuń