29 maja 2019

TOP SECRET - DODATEK .

      Dodatek bedzie wlasciwie odpowiedzia na komentarze do postu TOP SECRET - nie ze zalano mnie nimi :((( i dlatego wymagaja osobnego wpisu ale gdy pomyslalam nad poruszonymi tematami i widzialam oburzenie i przerazenie komentatorek to chcacy podac troche objasnien, troche przeanalizowac by pokazac ze nie taki diabel straszny, stalo sie jasnym ze bedzie tego sporo i wygodniej zrobic w formie postu.

     Chyba zaczne od poczatku czyli tego ze szpiegostwo i inwigilacja to nic nowego. A jesli istnieje to musi sie stworzyc srodki i sposoby przecidzialajace i ochraniajace. 
Poza tym niestety ale kazde panstwo i kazdy ustroj tak ma , bez wyjatku i tylko roznia sie skala i technologia.



 Kazda administracja panstwowa, armie, sluzby bezpieczenstwa jako ze musza istniec musza tez miec pewnosc ze ich struktura, agenda, technologia, nie sa penetrowane i wykorzystywane przeciwko nim i panstwu.
 Ale po co mowic o bezpieczenstwie panstwa skoro te same zasady musi sie stosowac w wielu panstwowych instytucjach, placowkach badawczych, szkoleniowych i innych.
Chyba nie ma na swiecie nikogo tak naiwnego by pomyslal ze moze tam pracowac kazdy i w dodatku bez przeswietlenia jego zycia. 
Tyczy to prac wszedzie w administracji panstwowej, militarnej, policyjnej i innych podobnych sluzb, FBI, CIA, NSA i wielu innych. Albo tych pracujacych w Bialym Domu czy dla poszczegolnych senatorow itd. 
 Gdyby ludzie stali sie wrazliwi i przeciwni sprawdzeniu ich zyciorysu to wiele instytucji nie mogloby istniec. Tymczasem tak nie jest - komu nie pasuje niech idzie pracowac gdzie indziej a ci inni zostaja, podpisuja zgode i okazuje sie ze korona z glowy im nie spadla. 
Przeciez miejsc ktore zatrudniaja ludzi sprawdzonych jest jak grzybow i chociaz  niekoniecznie o takim szczeblu jaki wczesniej podalam, to juz teraz jest normalne - czy to produkuja samochody, lekarstwa, kosmetyki lub tylko Coca-Cole.  
Mnie sie wydaje ze oburzenie moich komentatorek bylo troche pochopne i nieprzemyslane bo np. ta blogerka ktora nie podjela pracy w biurze paszportowym chyba nie zdaje sobie sprawy ze obecnie majac i uzywajac komputer i telefon komorkowy jest narazona na wieksza inwigilacje niz gdyby ja sprawdzilo owczesne SB czy jak to sie nazywalo. A uzywa go. 
Wlasnie technologia, rozkwit i powszechnosc komputerow stworzyla jeszcze lepsze warunki do inwigilacji z tej drugiej strony wiec kroki zabezpieczajace musza istniec.  




     Pamietam jakim oburzeniem przyjeto w Anglii projekt zakladania kamer w calym Londynie. Sledzenie ludzi, odebranie prywatnosci i caly koniec swiata. A glownie dlatego ze bylo to czyms nowym i niezwyklym. Pozniej ludzie sie przyzwyczaili, jeden czy drugi zamach bombowy tez zrobil swoje dajac ludziom do zrozumienia ze kamery moga byc niezmiernie pomocne, ratujace ludziom zycie i teraz nikt ani zwraca uwagi, a nowe pokolenie, wychowane juz z nimi ani o nich mysla  - poza przestepcami i terrorystami.
Dobry dowod na to co napisalam - z poczatku trudno sie oswoic i przyjac cos nowego, chocby glosno krzyczalo ze potrzebne.
      Tak, Lokator musial sie poddac pewnym sprawdzianom i testom i  co ? I nic.... Posprawdzali, okazalo sie ze co mowil czy pisal jest prawda, ze jest osoba odpowiednia do tej pracy i to wszystko.
      Owszem, nie bylo mu zbyt milo chodzic do toalety z eskorta ale gdy to przeanalizowal to wyszlo ze chlopy i tak przewaznie sikaja w towarzystwie innych, ze stoja przy tej czynnosci obok siebie i rozmawiaja. Gorzej gdy sie musi uzyc kabine ale i to nie koniec swiata, niejeden musial tak robic i przezyl.
I wiecie co jeszcze? Niejadna z nas chodzila czy chodzi do toalety z kolezanka bo tak jest razniej i niekoniecznie ida wylacznie by poprawic makijaz. Tak, uzywamy ich w obecnosci innych bo przeciez niektore, dla przykladu na lotniskach, maja 30 lub wiecej kabin i w kazdej jest uzywajaca. Wiec czym tak strasznie wizyta Lokatora sie roznila? Czyli tylko ta percepcja ze ide z eskorta , musze sie o nia prosic.... Poza tym to tylko kilka dni.
Inne przepisy sa wazne i jest ich duzo ale skoro to jest skladnica niebezpiecznej broni, czyz nie zrozumiale? 
Ja z wyksztalcenia jestem technikiem laboratoryjnym i w Polsce pracowalam w olbrzymim kompleksie chemicznym. Zaklad liczyl 12 tys pracownikow wiec mozecie sobie wyobrazic jego ogrom i zarazem roznorodnosc i ilosc chemikali z jakimi mielismy do czynienia. Ilez tam obowiazywalo przepisow i zarzadzen, a duza czesc byla powtarzana i odnawiana co pare miesiecy. I musilam przejsc, zdac testy i choc mnie zloscilo to nie robilam wylacznie by utrzymac prace ale wiedzac ze tyczylo mego dobra tez. 
Podobnie bylo tutaj, w USA, gdy pracowalam jako laborant w papierni.
 A czy wiecie ze moze wiecej wymagano gdy nie pracujac juz dla papierni nie udalo mi sie znalesc innej pracy jak w przedszkolu? 
Tam dopiero przeswietlono ma osobe i przeszlosc bo przeciez sprawdzono czy nie ma mnie na liscie molestujacej dzieci i innej, karalnej, a przeswietlono doslownie bo na TB czyli gruzlice. Ten test, przeciw gruzliczny, musialysmy sobie pozwalac robic co roku. I co ? Mialam sie obrazic czy zbuntowac bo ma osoba i prywatnosc, moj stan zdrowia jest ujawniony? 
Wiem ze nie wymagano bez powodu bo przeciez taki tu najazd obcych z roznych stron swiata ze niejednokrotnie przywlekali tu zakazne choroby. Badano czy nie mam ale rownoczesnie test mi mowil ze od nikogo nie zlapalam. 
Po prostu praca byla tego rodzaju, takie byly wymogi i tyle.
 Te dwie komentatorki to pewnie juz od dawna nie maja stycznosci z regularna praca, nie znaja wymog pewnych miejsc i instytucji bo sprawdzanie kandydata na stanowisko nie jest teraz niczym rzadkim ani nieslychanym i istnieje w kazdym kraju, Niemczech tez. 
 Czy wiecie ze w tych pewnych miejscach i instytucjach nawet sprzatajacy musi byc sprawdzony? I co by zrobil gdyby sie na to obrazil? - zostal bez pracy bo przewaznie tacy nie maja duzego wyboru i nie moga pozwalac sobie na grymasy. 
Gdy rodzina zatrudnia nianie do dzieci to co robi? Wymaga rekomendacji, moze wymagac swiadectwa zdrowia, moze osobe sprawdzic czy nie byla karana lub nie ma klopotow z narkotykami, nie jest na liscie pedofili, czy jest tu w USA legalnie itd. A w domu tacy ludzie maja zamontowane kamery i na nich sprawdzaja jak opiekunka zajmuje sie dzieckiem. 
      Wiec nie mysle ze Lokatora zle czy ostro potraktowano - niejeden by chcial jego prace ale nie o to chodzi tylko zwyczajnie pracuje w miejscu tajnym i niebezpiecznym i pewne wymogi musi spelniac bo sa koniecznoscia. 
Gdy sobie pomysle ile to jest prac o przeroznym stpopniu zagrozenia a ludzie wykonuja po to by inni mogli spokojnie siedziec caly dzien przy komputerze albo telewizji...... 
 Mysle ze gdybym urodzila sie w USA i tutaj ksztalcila to chcialabym pracowac dla FBI. Nie chcialabym byc agentem i ciagle gdzies w terenie, w podrozach, jednym slowem poza domem - jestem domatorka a takze nie wyobrazam sobie byc absent majac male dzieci, nie znioslabym tego ze chowaja sie praktycznie bez matki - wiec laczac ulubiony zawod z ta inna pasja moglabym pracowac dla nich jako technik laboratoryjny. FBI ma podobno najlepiej wyposazone i pracujace laboratoria. Ile razy przejezdzam kolo ich tutejszego budynku to az mi sie cos robi z zalu ze tam nie pracuje. I niechby se mnie przeswietlali - dobrze rozumiem ze nie moga zatrudniac osoby o niewiadomej przeszlosci i sklonnosciach.  
Wiec podsumowujac  - obecnie wszedzie i wszyscy tego wymagaja a winni temu sa kto jak nie ludzie ? 
Szpiedzy, zlodzieje przemyslowi i technologii, sluzby wojskowe ale cywile z patologiami tez. 
      I, jesli ktos czyta kryminaly , to wie ze duzo razy wymiana materialow i informacji, odbywa sie w ...toalecie.
Tyle co Lokator byl w domu z wizyta wiec chociaz juz to bylo omawiane jeszcze raz spytalam czy caly proces sprawdzania a takze wszystkie przepisy ktorych musi przestrzegac wydaja mu sie uzasadnione i konieczne czy zbyt dokuczliwe, inwazyjne i niepotrzebne? Odpowiedzial ze jak najbardziej potrzebne - zwlaszcza teraz gdy blizej poznal proces i z czym ma do czynienia.
 Poza tym dodal cos o czym nie napisalam we wczesniejszym poscie bo zapomnialam a teraz go czeka - maski gazowe.
Ze pracownicy musza nosic w razie alarmu i umiec uzywac to zrozumiale. Lokator tak jak ja w Polsce pracowal w tym ogromnym chemicznym kompleksie wiec z niektorymi przepisami jest zaznajomiony, a m. in. z maska gazowa.
 Tutaj, w obecnej pracy oczywiscie tez sa i obowiazuja. Lokator przechodzil pewne lekarskie badania, a krew pobierali mu trzy razy co kilka dni. Wreszcie zapytal dlaczego? i dowiedzial sie ze krew musi byc super dokladnie sprawdzona na alergeny m. in. i dlatego kilka razy i co pare dni bo wyniki musza sie pokrywac, musza byc pewne. Te alergeny mowia co w masce pracownika mozna umiescic, jakie chemiczne blokady czy filtry  bo na niektore ludzie sa uczuleni. Jesli tak to takim pracownikom nie daje sie standartowej tylko specjalnie zaprojektowana do jego mozliwosci. Wiec nad maska dla niego pracowano a w miedzyczasie nie mial zadnej i tylko patrzyl z przerazeniem jak wspolpracownicy musza ja zakladac czasem i trzy razy dnia, czesto na godzine lub nawet dwie, pracowac majac je na glowie - bo tak czeste robia tam probne alarmy majace na celu nie tylko doskonalic ludzka sprawnosc w poslugiwaniu sie nimi ale rowniez cwiczyc pluca i mozg do swobodnego funkcjonowania z maskami. Zawiadomiono go ze jego maska gotowa i do odebrania ale to bylo tuz przed wyjazdem wiec nie odebral  - musi teraz, po powrocie i z tego nie jest zadowolony.  
     Jeszcze ciekawostka ktora mi sie przypomniala - na jednym ze szkolen mowiono ze rodziny pracownikow tez moga byc nagabywane i przekupowywane przez obcych agentow a najwiecej ta baza broni interesuja sie Ruski. Wiec jesli nagle pojawi mi sie tu Rusek to bede wiedziala po co :)
Nie jest wiec tak tragicznie jak odebralyscie moje sprawozdanie, to tylko robi duze wrazenie a po przemysleniu nie jest niczym strasznym i nie mysle ze wykryto o Lokatorze czy o mnie cos czego juz by nie wiedziano od dawna z innych zrodel - przeciez przez cos podobnego przeszlismy wyjezdzajac do USA.  
I powtorze - to raczej komputerow i telefonow powinnismy sie bac.                    
               

11 komentarzy:

  1. Alez ja nie odebralam niczego tragicznie, robilam sobie jaja, ze wszystko scisle tajne, ale pozniej dodalam, ze to w koncu obiekt militarny, a nie wesole miasteczko. Nie wiem, skad Twoj wniosek, ze moja interpretacja byla w jakimkolwiek stopniu negatywna czy tez ze bylam czymkolwiek zdziwiona. Nie traktuj wszystkiego tak smiertelnie powaznie. :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. A jednak pewne fakty jakby wywolaly zdziwienie i byly nie do przyjecia a przeciez sa codziennoscia w obecnym swiecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, ze wizyty w kiblu z obstawa mnie nieco zaskoczyly. Poza tym wszystko w normie.

      Usuń
  3. Ta eskorta , nawet do toalety, to raczej w ramach bezpieczenstwa osobistego - dopoki nowy pracownik nie przejdzie wszystkich szkolen. Pantero - gdy sie ma do czynienia z tego rodzaju miejscem i praca to takie przepisy sa normalka. Chyba nie myslisz ze dopusciliby kazdego obcego i nieprzeszkolonego do swobodnego lazenia po obiekcie? Staloby sie cos to by byla ich odpowiedzialnosc i odszkodowania eskortujac zabezpieczaja sie od tej strony tez, nie tylko tej tajnej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uderzyłaś w stół, więc nożyce się odzywają;))- nie żałowałam ani jednego dnia, że nie podjęłam pracy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych,(to właśnie MSW wtedy zawiadywało totalnie paszportami) a to wszystko było jeszcze przed przyjściem mojej córki na świat- czyli bardzo, bardzo dawno, bo moja córcia już jest po czterdziestce. I dobrze zrobiłam, przynajmniej nie byłam wciągana na listę niejakiego Wildsteina i nie szarpało mnie IPN i nie odebrano mi części emerytury, a znałam takich, których to spotkało, choć byli np. kierowcą w tymże MSW lub zwykłą, szeregową urzędniczką w tymże Biurze Paszportów MSW . Gdy podejmowałam pracę w centrali handlu zagranicznego nikt mnie nie uprzedzał, że będę prześwietlona do siódmego pokolenia wstecz-wypełniałam tylko ówczesny kwestionariusz paszportowy, czyli cztery kartki formatu A4, ale na część pytań nie umiałam dać odpowiedzi- po prostu nie wiedziałam, bo miałam dziwne układy rodzinne.Ale oni zapewne znaleźli na te moje "nie wiem" odpowiedzi. Po dwóch latach pracy w tejże centrali przyszedł taki miły, smutny pan i zaproponował mi zmianę pracy, ale nie przyjęłam, co go bardzo zdziwiło.A mnie się po prostu zapaliła czerwona lampka w głowie gdy powiedział, że dzięki tej pracy dostałabym szybciej mieszkanie. Zresztą wtedy już wiedziałam więcej o tym co robi MSW.Powiedziałam tylko, że nie chcę, bo nie cierpię być wiecznie szkolona, zwłaszcza ideologicznie.
    I doskonale wiem i pamiętam, że wszystko co wklepię w kompa lub to co na nim czytam jest śledzone.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No widzisz - wszystkie ostroznosci poszly na nic ale przynajmniej zdajesz sobie sprawe ze teraz kazdy i na kazdym kroku.....
    Tobie tez milego i zdrowego, dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell - jeszcze raz odpowiadam bo doszlam do wniosku ze w tej dyskusji to meritum sie zagubilo i rozmylo i ze ja sama odpowiedzialam nie na to co powinno byc podmiotem :
      wcale nie chodzi o to jak kto zareaguje na mozliwosc pracy w takim czy podobnym miejscu - ja podalam fakty i to wszystko - bo napewno obecnie pracuje w nietypowym miejscu i niebezpiecznym tez. Jeden odmowi, inny przyjmie. Realia dzisiejszego swiata sa takie ze juz pomalu nie ma prac ktore nie sprawdzaja kandydata, samo CV to juz kronika twego zycia i wyksztalcenia - jedni pobieznie, inni z racji charakteru i wrazliwosci miejsca bardzo dokladnie. Takim napewno jest sklad i rozbrajanie broni a przepisy bezpieczenstwa osobistego i te tyczace inwigilacji sa zrozumiale. Sama mowisz czyli wiesz ze bylo tak nawet w Polsce a tyczylo tylko pozycji urzednika.
      Wlasnie ta strone chcialam ukazac, jak to swiat stal sie nieufny i niebezpieczny, jak technologia tylko podniosla poprzeczke w zabezpieczeniach bo ze takie miejsca i zajecia musza istniec to nie ma watpliwosci.
      Ty dodatkowo trafilas na korupcje a to takze nie ma nic wspolnego z tym co opisalam albo spotyka Lokatora, zreszta w jego miejscu nie ma rowniez szkolenia ideologicznego. W miejscu ktore bylo "krecone" dawnym polskim socjalizmem to i on nie chcialby pracowac.
      Tajemnica poliszynela jest fakt ze i tak wiedza o nas wszystko, jeszcze dokladniej dzieki komputerom. Powiedz mi co zlego ze sprawdzili Lokatora wyksztacenie i historie karalnosci? Albo moja gdy staralam sie o glupia prace przedszkolanki? Prawde mowiac chcialabym wiedziec KTO sie opiekuje mym wlasnym dzieckiem w przedszkolu wiec dobrze ze tak robia - ani troche nie mialam im tego za zle. To juz mogli wiedziec z dokumentow przekazanych w czasie procesu emigracji a tajemnica nie jest. Przeciez gdybys go spytala to powiedzialby Ci to samo i nikt by nie myslal ze go przeswietlasz.
      Wiec niezbyt rozumiem te komentarze, bo mijajace sie z tematem i z duza doza zdziwienia ze sa pracodawcy ktorzy tak postepuja.
      Milego dla Ciebie tez.

      Usuń
  6. Dziwna amunicja na tym zdjeciu. Niby Colt 45, ale jakis taki dluzszy. Ciekawe do jakiego pistoletu...
    Niewazne i tak nie wystrzeli. Bo to sa niewypaly!
    Albo naboje cwiczebne. Albo takie bibeloty - na pewno nie sa grozne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe - ani troche nie znam sie na broni i nabojach wiec nie bede probowac objasniac. Zwyczajnie zdjecie mi sie spodobalo.
    Nie mialam zamiaru nikogo straszyc tylko urozmaicic wpis - ale slyszy sie a raczej czyta jak to naboje czy kamery moga sie miescic we wszystkim wiec moze trzeba uwazac gdy kobieta nagle bez powodu zaczyna malowac usta - w obecnych czasach niekoniecznie oznacza ze chce Cie pocalowac. A pozniej upewnij sie ze nie ukradla portfela :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy31 maja, 2019

    Bardzo logicznie to wyjasnilas Serpentyno. Osobiscie nie zgodzilabym sie pracowac w takiej instytucji , ale rozumiem, ze takie wymogi trzeba spelnic - w kazdym kraju bez wyjatku :) Pozdrawiam Kityy

    OdpowiedzUsuń
  9. I o to chodzi Kitty - to jest cos co istnieje i musimy byc swiadomi ze juz jest stala czescia zycia, ze nie mamy na to wplywu.

    OdpowiedzUsuń